Rok 2014 przyniósł mnóstwo niespodzianek. Skrycie liczyłam na to, że to właśnie w nim stanie się coś wyjątkowego, coś co uczyni go najlepszym. Nie sądziłam, że takich sytuacji, chwil, będzie tak wiele…

Zanim przejdę do krótkiego podsumowania roku i najważniejszych wydarzeń, obiecana w ostatnim poście relacja z wyjazdu do Warszawy.

Kluczową kwestią jest to, że Warszawa, stolica, to nie jest żaden Gorzów, do którego jestem tak przyzwyczajona, choć teoretycznie wszędzie panują takie same zasady, tutaj wygląda to zdecydowanie inaczej. Jeśli jesteś tak samo ograniczoną osobą jak ja jeśli chodzi o poruszanie się po wielkim mieście, przygotuj się dobrze, zanim zdecydujesz się na wyjazd. Kilka oczywistych faktów, które Ci się przydadzą: na ruchomych schodach stań po stronie prawej, przechodząc przez bramki na metro, nie zapomnij zabrać biletu, a samochody są wszędzie, więc jeśli masz wrodzoną zdolność do wpadania pod nie, lepiej uważaj.

Tydzień spędzony w gronie utalentowanych i przesympatycznych ludzi bardzo nas do siebie zbliżył. Rozmowy do białego rana i budzenie się po południu (przez, które obecnie wstawanie do szkoły to czysta udręka) były nie do zastąpienia. To jedne z tych chwil, których się nie zapomina. Sam Sylwester również bardzo udany, żeby nie powiedzieć, że najlepszy w życiu. Jedyne czego mi brakowało to przyjaciół, którzy są przy mnie na co dzień. Utrudniony kontakt spowodowany zmianą telefonu i brakiem numerów nawet do najbliższych odrobinę namieszał, jednak nie ma niczego, czego nie można by było naprawić.

 

CZAS NA NAJWAŻNIEJSZE…

KRÓTKIE PODSUMOWANIE MINIONEGO ROKU!

Rok 2014 z całą pewnością mogę nazwać rokiem przemian. Wszelkiego rodzaju. Zaczynając od tych pozornie najmniejszych, nastąpiły znaczne zmiany na blogu- przeszłam z bloggera na wordpress, zmianie uległ także adres bloga z kaillaaa.blogspot.com na obecny www.kailakarolina.pl. O coraz to nowszych wyglądach już nie wspomnę, bo chyba nigdy nie dojdę do stworzenia swojego wymarzonego szablonu bloga, ale znając siebie, nigdy też nie przestanę próbować.

Odchodząc na moment od tematyki blogowej, ogromnym przełomem w moim życiu, okazała się zmiana nazwiska. Co, po co i dlaczego znajdziecie TU żebym nie musiała się powtarzać, jednak poza zmianą w papierach, wiele zmieniło się w moim nastawieniu. Można powiedzieć, że zaczęło to nowy, lepszy rozdział w moim życiu, bo zmiana ta nie była jedynie formalna.

Dostanie się do wymarzonego IV LO, czyli nowa szkoła, nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe obowiązki…w skrócie- wszystko nowe. Jeśli miałabym opisać wszystkie ważne wydarzenia w tym roku, zajęłoby mi to objętościowo około trzech zwykłych postów, ograniczę się więc do możliwego minimum…

 Spotkania…

I nie mam tu na myśli tych ze znajomymi w weekendy. W tym roku miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu lubuskich blogerek, na którym jak zwykle poznałam mnóstwo cudownych kobiet, które swoją pasją i pozytywnym nastawieniem, zarażały i motywowały do dalszej pracy nad sobą. W okresie wakacyjnym udało mi się także zorganizować wspólnie ze Szczurkiem dwa Zloty czytelników z czego jestem niesamowicie zadowolona, bo każda okazja, podczas której możemy się spotkać i porozmawiać jest dla mnie niesamowicie budująca.

Internet friends?…

Poza nowymi doświadczeniami, rok ten przyniósł mi także pewną bardzo ważną osobę. Stali czytelnicy zapewne wiedzą już kogo mam na myśli. Jest to osoba niezwykle dziwna, bo jak inaczej określić kogoś kto je wszystko osobno? Nawet płatki z mlekiem?!  Ma w sobie całą masę dziwnych nawyków, mimo to jest w niej coś takiego, że nasze nastroje zmieniają się niemalże w tym samym czasie. Każdy jej uśmiech, momentalnie wywołuje mój, każda łza, sprawia, że i po moim policzku płyną łzy. Dopóki jej nie poznałam, nie wierzyłam, że coś takiego jak internetowa przyjaźń może w jakikolwiek sposób przetrwać. Da się. Pomimo tej odległości, udało nam się spotkać już pięć razy. Pięć cudownych razy z moim małym szczęściem zamkniętym w osobie jaką jest Szczurek.

Niespodzianki…

Chociaż było ich sporo, chciałam wspomnieć o trzech. Pierwszą, niewątpliwie jedną z najlepszych była niespodzianka urodzinowa, o której szczegółowo możecie przeczytać TU. Mówiąc w skrócie, niczego nieświadoma przyszłam na salę taneczną, na której czekał mnie tor, ogromny miś oraz przyjaciele, których w życiu się tam nie spodziewałam. Zdecydowanie najlepszym prezentem świątecznym okazał się przyjazd Szczurka, o którym nic nie wiedziałam. Jeśli jesteście ciekawi jak to dokładnie wyglądało odsyłam do filmiku na samym dole. Miłą niespodzianką było także ukazanie się mojego bloga w lipcowym bravo girl.

Korzystając z okazji, chciałabym podziękować każdemu kto miał jakikolwiek udział w moim minionym roku. Każdej osobie, która poświęciła mi chociaż chwilę uwagi, każdemu kto, może nawet nieświadomie wniósł wiele wartości do mojego życia. Oklaski dla tych, którzy spędzają ze mną najwięcej czasu i wytrzymują moje humorki. Dziękuję także Wam, czytelnikom tego bloga, bo jak już wiele razy podkreślałam, tworzymy go razem. W tym miejscu szczególne podziękowania dla wszystkich, których aktywność nie kończy się w internecie. Dziękuję każdemu kto kiedykolwiek przyszedł na zlot, każdemu kto podszedł do mnie na ulicy, wszystkim, którzy wysyłają listy i paczki. Jesteście najlepsi. Dziękuję.