Pod koniec roku, jak na święta przystało, przed moimi drzwiami zawitał Mikołaj, w postaci jednego z najmilej widzianych przez kobiety mężczyzny. Kuriera. Po raz kolejny poprawił humor zapracowanej maturzystce, wręczając czerwoną paczuszkę, w której rozpakowaniu, standardowo już pomógł mój mały pomocnik uwieczniony na powyższym zdjęciu.

Jak można domyślić się po tytule wpisu, w czerwonym pudełku przyszły kolejne niespodzianki od rossmanna do przetestowania! Również tym razem nie zabrakło perełek w postaci kosmetyków do włosów, skóry i akcesoriów do kąpieli. Minęły prawie dwa miesiące, podczas których miałam okazję wielokrotnie testować jak sprawdzają się nowości z drogerii i odkryć ich nowe zastosowania (!), dzięki czemu mogę Wam teraz o każdym napisać parę słów.

 

13

 akcja REGENERACJA

Na pierwszy ognień leci koncentrat do rąk z witaminą E i gliceryną, który okazał się dla mnie sporym zaskoczeniem.  Idealny dla przesuszonej skóry, czyli szczególnie przydatny przy obecnej, zimowej jeszcze pogodzie. Początkowo nie byłam do niego przekonana i wydawało mi się, że okaże się pierwszym produktem, którego nie będę mogła polecić. Krem- koncentrat po nałożeniu na ręce strasznie się kleił, do tego nie ma konkretnego zapachu, przez co porównać go można do tych aptecznych, które mają tylko DZIAŁAĆ, a chyba każdej dziewczynie zależy również na chociażby delikatnym zapachu. Po około 10 minutach produkt doskonale wchłonął się w ręce pozostawiając mój ulubiony efekt „niewidzialnych rękawiczek” utrzymujący się sporo czasu. Mam absolutną obsesję na punkcie gładkiego ciała, dlatego ma u mnie spory plus. Jak rozwiązałam ten drobny, patrząc na takie efekty, problem z zapachem? Kompletnym przypadkiem! Tuż przed wyjściem z domu, psikając się ulubionym perfumem, nie ominęłam okolic nadgarstków. Jak możecie się domyślić krem okazał się idelanym podkładem pod perfum, który zniknął po kilku godzinach z każdego miejsca… poza rękami. Tym sposobem znalazłam dla niego świetne, nieodkryte wcześniej zastosowanie – utrwalacza perfum, w dodatku za niecałe 7zł.

Kolejna perełka to olejek do włosów INTENSIV od firmy ISANA. Jego główne zastosowanie to ochrona przed wysoką temperaturą, jak możemy przeczytać na opakowaniu, chroni nawet do 230 stopni. Przydatny dla osób, które tak jak ja, po każdym myciu, katują włosy suszarką. Przy mojej długości, nie widzę innego wyjścia, bo nawet przez noc włosy mi nie wysychają. Olejek pomaga w utrzymaniu końcówek w ładnym stanie, pozostawiając wyczuwalny, delikatny, kwiatowy zapach. Ułatwia rozczesywanie i nadaje włosom połysku. Zapach spodobał mi się na tyle, że czasem stosuję olejek także na suche włosy, w tym wypadku jest też świetnym wybawicielem przy elektryzowaniu się zbuntowanych kosmyków.

Na co większość z nas patrzy przy wyborze żelu pod prysznic, czy do kąpieli? Oczywiście na to jak się pieni i czy pozostawia na skórze osad. Bardziej wymagający zwracają też uwagę na zapach, który podczas kąpieli może zmotywować nas do działania, albo ukoić po ciężkim dniu. W przypadku żelu pod prysznic Oriental Spirit z ekstraktem z kardamonu, nie mogę zdecydować się, którą z tych magicznych właściwości spełnia. Delikatny, orientalny zapach, świetnie się pieni i pozostawia skórę nawilżoną i gładką. Jest bardzo wydajny i jak chyba wszystkie produkty isana, w świetnej cenie. PS Ciekawostka, której nie wyczytacie na opakowaniu! Kardamon jest uważany za afrodyzjak. Już wkrótce walentynki, więc chyba nie muszę mówić, że jest to idealna okazja do przetestowania zapachu, niekoniecznie w samotnej kąpieli.

Ostatnim produktem od marki isana jest dekoracyjne mydło w płynie (kaczuszka niestety nie jest w zestawie). Idealnie sprawdzi się w łazience osób, którym szczególnie zależy na wystroju, ponieważ wkomponuje się w niemal każdy. Nie ma na nim żadnych opisów, dlatego jest również zagadką dla naszych zmysłów. Mydło ma delikatny, kremowy zapach, a gdy się skończy, opakowania można użyć jako dozownik do innego mydła.

kaila karolina

Mini spa w twojej wannie

Gadżetem niekosmetycznym w naszej czerwonej paczce okazała się drewniana szczotka do masażu firmy For Your Beauty. Jeśli pobudziłam Waszą wyobraźnię pisząc o żelu pod prysznic, możecie się domyślić, że ten produkt do walentynkowej kąpieli sprawdzi się równie dobrze. Szczotka poza tym, że świetnie sprawdza się przy masażu dzięki swoim wypustkom, doskonale polepszy też ukrwienie ciała. Materiałowa taśma pomaga w utrzymaniu, dzięki czemu szczotka nie wyślizgnie się z Waszych rąk. Odprężenie po ciężkim dniu wliczone w cenę.

_MG_9608

 Owocove love

Tak jak wspominałam ostatnio Wellness & Beauty to zdecydowanie moja ulubiona marka, którą możemy znaleźć w drogerii rossmann. Wyglądem jak i formułą, nie odbiegają od dużo droższych kosmetyków. O ile jeszcze nie wyszliśmy z tematyki kąpieli, przedstawiam kolejnego chętnego do zagoszczenia w pobliżu Waszej wanny lub prysznica. Peeling w postaci soli morskiej z olejem z pestek cytryn. Szczególnie polecam dla skóry bardziej wrażliwej, ponieważ sól jest drobnoziarnista, będzie działała delikatniej od gruboziarnistych kolegów. Mocno cytrusowy zapach, z pewnością pobudzi i odświeży. Polecam trzymać w chłodnym miejscu, bo po tym jak długo trzymałam go w ciepłym pokoju, stworzyłam przypadkiem mini plażę w słoiku (woda oddzieliła się nieco od soli), ale po włożeniu do chłodnej szafki, prywatna plaża zniknęła.

Peeling to podstawa, ale bez dobrego nawilżenia nie wystarczy do osiągnięcia idealnie gładkiej skóry na dłużej. Tu z pomocą przychodzi masło do ciała z ekstraktem kwiatów wiśni i róży. Tym razem zapachów powyższego peelingu, z masłem łączyć nie polecam, bo oba są intensywne i bardzo różne. Marka zapewnia jednak szerszą gamę, w której z pewnością dopasujecie duet idealny. Masło jest dosyć tłuste, ale bez problemu wchłania się w skórę pozostawiając ją miękką i przyjemną w dotyku.

 

_MG_9630

BU! A nie, to nie to święto…

Jak widzicie, kompletnym przypadkiem, paczka okazała się w większości przypadków świetnym odwołaniem do zbliżającego się święta zakochanych. Ostatnim produktem jaki się w niej znajdował był perfum B.U. Golden kiss (sporo tych przypadków). Perfumy w innej gamie zapachowej miałam okazję testować już poprzednim razem, dlatego w tym wypadku postanowiłam zrobić prezent jednej z Was, wystawiając ten zapach na losowanie na instagramie, dzięki czemu kolejna osoba mogła przetestować te produkty!

Kończąc wpis, jeśli jeszcze nie obserwujesz mnie na instagramie, to zachęcam do zrobienia tego, bo staram się rozpieszczać obserwatorów losowaniami, konkursami i rabatami, jak tylko mogę. Tak samo jeśli brakuje Ci kontaktu ze mną i blog Ci nie wystarcza, instagram to miejsce, w którym jestem w stanie kontaktować się najszybciej.

 

Testowałaś ktoryś w przedstawionych produktów? Napisz koniecznie w komentarzu jak Ci się sprawdził, albo który z nich chciałabyś przetestować!