We wtorek, przyszli po mnie do szkoły Stachu z Pączim. Co do tego chciałam tylko napisać, że ja nie wiem z kim ja się zadaje, że są straszni, okropni, zawsze muszą zrobić coś za co będą mieli później problemy, ale i tak ich uwielbiam.
Tak wiem, dzisiaj 14 lutego. Wszyscy spędzają je ze swoimi miłościami, rowerami, słodyczami, a ja prawdopodobnie z matematyką ♥ Ah jak ja kocham mieć zaległości, mimo to zeszyty już prawie wszystkie przepisane. Nie wiem czemu, ale pod ostatnim postem pojawiło się sporo komentarzy na temat mojej rezygnacji z prowadzenia bloga. NIGDY W ŻYCIU. Powrót miałam na myśli po chorobie a nie po rzekomej przerwie w prowadzeniu. Mimo wszystko, miło było czytać ,, nie odchodź, uwielbiam twojego bloga” ;) 
( wiem jest trochę maltretowanie zeszytu, ale nieważne…)
Teraz wypadałoby żebym napisała co sądzę o Walentynkach, jednak nie chciałabym się zbytnio rozpisywać na ten temat. Uważam, że KAŻDY gdzieś w głębi marzy, żeby dostać chociażby miłą laurkę, na znak przyjaźni, ale większość powie, że to komercyjne ,,nie święto”. W tym dniu miło jest dowiedzieć się, że komuś się podobamy, uważam że to najlepszy moment na wyznanie swoich uczuć (tu mają szansę nawet ci wstydliwi, bo w tym dniu macie pretekst do wysłania komuś kartki). Z drugiej strony, uważam, że uczucia powinniśmy sobie okazywać nie tylko tego jednego dnia w roku, ale codziennie.

Wszystkim zakochanym, czytelnikom, oraz całej reszcie życzę, żeby walentynki były bardzo udane, oraz aby trwały cały rok :)