WRÓCIŁAM!
Dwa tygodnie na obozie minęły bardzo szybko. Mam tak dużo zdjęć, że nie ma innej opcji, niż podzielenie ich na trzy posty, tak więc w tym opiszę tylko mój pobyt w Disneylandzie.
 Moja podróż zaczęła się od przejazdu małym busem do Świebodzina, z którego zabrał mnie niesamowicie wygodny autokar fanclubu. Już po wejściu do niego, poznałam kilka na prawdę spoko osób. Po 16-stu godzinach jazdy, byliśmy już w Paryżu. Pierwszego dnia w porannych/popołudniowych godzinach weszliśmy do Disneylandu. Spędziliśmy tam 8 godzin. Nie żałuję niczego, chociaż nie ukrywam, że podczas jazdy Big Mountain Thunder Roller Coaster krzyczałam ,, Sandra nienawidzę Cię, gdzie Ty mnie zabrałaś” ( po dotarciu cała i zdrowa na koniec kolejki powiedziałam tylko trzy słowa ,,jedziemy jeszcze raz?”).  Dom strachu także przyprawił nas o dreszcze, ale tym razem, to nie ja panikowałam. Byłam tak ciekawa wszystkiego, że całą drogę (jechałyśmy małymi wagonikami i mijałyśmy ,,żywe trupy”) śmiałam się i rozglądałam dookoła. Szczerze mówiąc, cały park jest to miejsce tak magiczne, że mogłabym tam zamieszkać… Może nie wszyscy tak to odczuwają, ale ja i moja wyobraźnia miały się tam bardzo dobrze, poczułam się jakbym znowu miała 6 lat i uznałam wraz z Sandrą (koleżanką z pokoju, z którą cały czas chodziłam), że mogłabym tam pracować jako Roszpunka. Niezły pomysł, nie?… :D

 

Tak jak już wcześniej pisałam, mam niesamowicie dużo zdjęć, jutro lub pojutrze możecie spodziewać się zdjęć ze zwiedzania Paryża. 
Jeśli chodzi o rozstrzygnięcie konkursu, na pocztówkę z wakacji, na fan page można zobaczyć kto wygrał, bo przewaga jest bardzo duża. Czekam na adres zwyciężczyni, bo pocztówki już na nią czekają :)