Nie ma nic lepszego niż śniadanie o godzinie 11, w towarzystwie świetnych przyjaciół… o których przyjściu kompletnie zapomniałam. Zaczynając od początku…
 Obudził mnie przeraźliwy huk. Byłam niemalże pewna, że ktoś chciał wybić mi okno, jednak po chwili przypomniałam sobie, że na dworze wciąż jest mnóstwo śniegu, a jakaś jego część właśnie spływa po moim oknie, w celu gwałtownej pobudki- udało im się. Nieprzytomna, otworzyłam drzwi Dawidowi i Stasiowi, po czym usłyszałam radosny głos pierwszego „Cześć Kaila, przyszliśmy na śniadanko!”. Rodem z książki M. Musierowicz „Opium w rosole”. Otwierając na zmianę jedno, później drugie oko, bo nawet nie miałam siły otworzyć dwóch na raz (…) naszykowałam moim niespodziewanym gościom śniadanie, po czym poszliśmy je zrzucić na basenie. Uwielbiam ferie… :)
Całkowicie naturalna i niewsypana. Ostatnie dni spędzałam bardzo aktywnie. W ciągu 5 dni wykorzystałam 3 dniowy karnet na siłownię, byłam 2 razy na basenie i raz na treningu (tańce). Jak na mnie to naprawdę nieźle, po każdym dniu czułam się świetnie i gdyby nie to, że jestem w trzeciej klasie i mam strasznie mało czasu to chodziłabym na siłownię i basen codziennie.
A teraz lecę realizować moje tajne plany, do zobaczenia Robaczki!
+ 16 dni do 16 urodzin