Kilka osób już mi pisało, że chce następny post tematyczny/ przemyślenia. Sporo się nad tym zastanawiałam, żeby napisać coś aktualnego, ale też nie kopiować tego co piszą inni. Zdecydowałam się napisać o przyjaźni, bo jest to temat bardzo aktualny.
Wiele osób zarzuca mi, że mam zbyt wielu prawdziwych przyjaciół. Ale czy mają rację? Kim tak na prawdę jest prawdziwy przyjaciel? Według mnie jest to osoba, z którą kochamy spędzać czas, możemy jej o wszystkim powiedzieć i nie przejmować się, że dowiedzą się o tym osoby trzecie, kimś kto jest dla nas jak członek rodziny. Czy to źle, że mam takich osób kilka?…

Każdy ma inny obraz przyjaźni. Niektórzy po usłyszeniu ,,przyjaźń” widzą dwie dziewczyny, inni paczkę znajomych, jeszcze inni dwóch chłopaków itd… Do tego momentu wszystko wygląda dobrze. Spory zaczynają się gdy ktoś widzi przyjaźń chłopaka z dziewczyną. Osobiście nigdy nie zgodzę się z powiedzeniem, że taka przyjaźń nie ma szans przetrwać, że prędzej czy później jedno zakocha się w drugim, albo jedno z nich stwierdzi, że może zakończyć się to związkiem, dlatego rezygnuje. BŁĄD. Oczywiście zdarzają się przypadki, w którym tak się dzieje, ale nie można przez to skreślać wszystkich. Mam takich przyjaciół kilku i dlatego wiem co piszę. Wszystko zależy od danej osoby, ale z niektórymi moimi  mogę nawet chodzić 3 godziny po sklepach w poszukiwaniu konkretnej rzeczy (na końcu zdecydować się oczywiście na inną) i nie słuchać ,, kiedy koniec?…”.
Często mówi się, że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Dużo w tym racji, może nie każdy miał okazję to przeżyć, ja akurat miałam i zdecydowanie mogłam po tym stwierdzić, kto jest ze mną szczery, a kto nie do końca. Nie oszukujmy się. Jeśli ktoś jest z Tobą tylko jak jest wszystko w porządku, mówi tylko o swoich problemach, a Twoje go nawet nie interesują, nie jest wiele wart, a taka przyjaźń nie ma sensu. Dla mnie przyjaciel jest na drugim miejscu zaraz za rodziną i to tylko tą najbliższą. Nie będę wymieniać tu wszystkich, z którymi się przyjaźnię, bo nie ma to sensu, mogę tylko stwierdzić, że za każdym z nich skoczyłabym w ogień i nie mogę wyobrażać sobie życia bez chociażby jednej osoby z tej grupy.
Przyjaciel to ktoś przy kim mamy swobodę bycia sobą, nie boimy się, że krzywo na nas spojrzy po tym jak zrobimy coś głupiego, bo z reguły robimy głupie rzeczy razem. Jeśli płaczesz nie będzie wypytywał co jest, tylko mocno Cię przytuli i powie, że będzie dobrze.
Myślę, że wyczerpałam temat i zadowoliłam tych co czytają na tym blogu tylko posty tego typu ;)
Nie wiem kiedy dodam następny post ze względu na to, że mam remont łazienki i od jutra śpię u babci, mam nadzieję, że szybko się to skończy…