Szał halloweenowy już za nami, w sklepach miejsce dyni i mnóstwa strasznych słodyczy, zastąpiły lampki choinkowe i bombki, można więc uznać, że temat na ten rok jest zamknięty. Wychodzę z założenia, że żadnego tematu nie da się zamknąć, więc otwieram go ponownie i wychodzę do Was z ciekawymi informacjami, które zaciekawić mogą zarówno zwolenników jak i przeciwników tego święta. No właśnie… „święta”?…

Ustalmy pewne reguły, od których trzeba zacząć. Halloween to niewątpliwie święto. Dlaczego? Wspomagając się ciocią Wikipedią, bo bez niej Was nie przekonam, cytuję:

ŚWIĘTO –  ogólne określenie szczególnych dni lub dłuższych okresów powtarzających się regularnie co rok.

Halloween jest dniem szczególnym powtarzającym się co rok? Jest. Więc spór o to czy jest to święto, czy nie uważam za zamknięty. Ponad to – niespodzianka- jest ono zanotowane w spisie świąt istniejących w Polsce, jako święto wynikające z dawnych obrzędów lub tradycji ludowej.

Zwyczaj obchodzenia Halloween, w przeddzień Wszystkich Świętych, jest najbardziej zakorzeniony i widoczny w kulturze amerykańskiej. U nas pojawił się dopiero w latach 90. Ociekające mroczną aurą, kontrowersyjne zwyczeje budzą zainteresowanie u coraz większego grona osób, jak również niechęć i krytykę, głównie od niedoinformowanych hejterów idących ślepo za powiedzeniem, że „Halloween jest głupie, bo papugujemy je od innych” (oczywiście zdarzają się wyjątki, których opinie są ukształtowane przez zebranie odpowiednich informacji- szanuję).

Dla mnie Halloween to po prostu oderwanie się od szarej codzienności, zrobienie czegoś niezwykłego, zabicie monotonii, jednym słowem: ZABAWA. Jak je obchodziłam w tym roku można w dużej mierze wywnioskować po zdjęciach zamieszczonych w tym wpisie. 31 października spędziłam z chłopakiem, który znosił dzielnie wszystkie moje wymysły, dał się nawet pomalować, za co należą mu się ogromne brawa, bo nie każdy zgodziłby się na tego rodzaju tortury. Sklepy obsypane okazjonalnym jedzonkiem i dekoracjami, umożliwiły mi zakup ciekawych produktów, które wspólnie przygotowaliśmy. Wcześniej ze szmatek wynalezionych w second handzie zmieniłam kolorystykę pokoju z cukierkowo-pudrowego, na pomarańczowo-czarny, a wycięta przez mamę, specjalistkę w tych dziedzinach, dynia nadała iście mrocznego nastroju. Na koniec dnia, spełniłam marzenie z dzieciństwa- poszliśmy zbierać cukierki (nie nękaliśmy jednak biednych ludzi, zaszliśmy jedynie do znajomych i rodziny, która hojnie obdarowała nas za poświęcony na przebrania czas)

Zanim rozpoczniemy zabawę, warto jednak dowiedzieć się więcej. Wiedzy nigdy za wiele, a temat wydaje mi się, być ciekawy.

Legenda Jack-o lantern

Co to takiego jest? Nic innego jak symbol halloween! Jack-o’-lantern to określenie na lampę zrobioną z wydrążonej dyni, w którą wstawiamy świeczkę. Ich historia nie wywodzi się ze Stanów, a z Irlandii. Dawniej latarnie robiono np. z buraków i rzepy. Gdy tradycja powędrowała do USA, twarze zaczęto wycinać w dyniach. W Irlandii, te specyficzne lampy, symbolizowały błędne ogniki, uważane za dusze zmarłych, stawiano je zwykle w pobliżu drzwi lub okien. Dlaczego nazwano je ” Jack-o’-lantern”? Na temat pochodzenia nazwy powstało wiele legend, nieznacznie różniących się od siebie. Pozbierałam najczęściej powtarzające się w nich elementy:

Jack był niestroniącym od alkoholu, chciwym mężczyzną. Pewnego dnia spotkał na swojej drodze ciemną postać. Był to diabeł, który oznajmił mu, że jego życie dobiega końca i przyszedł zabrać jego duszę do piekła. Jack poprosił jednak o możliwość napojenia się po raz ostatni przed śmiercią, szkoda mu było jednak wydawać na to pieniądze. Diabeł przystał na prośbę, zamieniając się w monetę, za którą Jack miał kupić trunek. Sprytny chłop nie chciał umierać, zamknął więc diabła w portfelu, do którego wsadził krzyż, przez który szatan nie miał możliwości wyjścia i wrócenia do swojej postaci. W końcu Lucyfer wyprosił u Jacka uwolnienie, obiecawszy mu, za to odpuszczenie i pozostawienie duszy na ziemi. Gdy pewnego dnia (31 października) skąpiec zginął, nie miał już wstępu ani do nieba, ani do piekła. Wziął zatem rzepę, włożył do niej tlący się węgielek i wyruszył w wędrówkę, w poszukiwaniu miejsca na wieczny spoczynek.

5 ciekawych faktów na temat Halloween!…

1.  Miasto Salem w stanie Massachusetts (Stany Zjednoczone) to miejsce, gdzie obchody Halloween trwają przez cały miesiąc! Odbywają się tam przedstawienia, parady przebierańców i zabawy. Skąd Salem zyskało taką popularność wśród wielbicieli upiorów? Otóż historia miasta jest nierozerwalnie związana z polowaniami na czarownice i szacuje się, że stracono tu 26 kobiet podejrzanych o kontakty z siłami zła. To w tym mieście akcję swojej powieści, zatytułowanej „Miasteczko Salem”, umieścił słynny pisarz- Stephen King.

2. Dlaczego Kościół rzymskokatolicki potępia to święto?  Ponieważ noc z 31 października na 1 listopada jest także ważnym świętem w Kościele Szatana. Ludzie utożsamiają  je z kultem diabła.

3. The Village Halloween to największa parada Halloweenowa, organizowana w USA. Bierze w niej udział około 50 tysięcy poprzebieranych uczestników i przyciąga szacunkowo 2 miliony widzów.

4. Wiadomo, że ile na świecie ludzi, tyle różnego rodzaju fobii. Fobia przed wszystkim co związane z Halloween nazywa się Samhainophobia.

5. Uważa się, że nazwa „Halloween” jest skróceniem „All Hallows’ E’en”, czyli wcześniejszym „All Hallows’ Eve” (Wigilia Wszystkich Świętych)

Nie da się się ukryć, że Halloween staje się powoli bardziej komercyjne od Walentynek. Na okres przed nim, powstają specjalne sklepy z kostiumami, a firmy spożywcze przeganiają się w wymyślaniu smakołyków, które będą nie tylko smakować, ale również przykłuwać wzrok potencjalnego klienta.

Każdy ma swoje opinie na temat „czy chcę to obchodzić, czy kłóci się to z moją wiarą”. Polityka i wiara to tematy, których staram się nie poruszać, ze względu na kompletnie różne poglądy każdego z nas. Na blogu chcę szerzyć zrozumienie (wiąże się to z tolerancją) i wiedzę na rozległe tematy, a nie zaczynać spory i narzucać swoje zdanie. Wiara to sprawa indywidualna, przyznaję się bez bicia, że nie wierzę we wszystko narzucone przez Kościół, jednak nigdy nie krytykuję ludzi głęboko wierzących. Można wręcz rzecz, że ich podziwiam, bo trzeba być niesamowicie wielkim człowiekiem, by wytrwać w wierze i żyć pobożnie w dzisiejszych czasach. To tylko i wyłącznie Wasza decyzja o tym jak spędzicie 31 października w przyszłym roku.

Jest tylko jedna kwestia, którą będę krytykować zawsze. Najeżdżanie na siebie wzajemnie, za poglądy jakie wyznajemy. Ile w tym czasie pojawiło się postów na facebooku, czy innym portalu typu „odwiedź grób patrioty, zamiast ubrać strój idioty”. Dlaczego jednego dnia nie możemy oddać się zabawie, a następnego zadumie? Czy dzień po zabawie, nie można odwiedzić w spokoju grobów zmarłych? W czymś to koliduje? Posiadanie własnych poglądów to bardzo cenna umiejętność, ale wartością wyższą jest tolerowanie i szanowanie poglądów innych ludzi.

W Halloween zakładamy maskę żeby móc być kimś innym, albo ściągnąć swoją zeby pokazać prawdziwych siebie…

 

Na instagramie codziennie nowości…

instagram.com/kailakarolina

Jakie jest Wasze zdanie na temat obchodzenia Halloween?