Wraz ze Szczurkiem już od dłuższego czasu planowałyśmy, by spotkać się w ferie, a przy okazji zorganizować jakieś spotkanie  z czytelnikami. Pech czy też szczęście chciało, że w tym samym czasie wypadały moje urodziny (23 lutego), a że  chciałam je spędzić z przyjaciółmi bałam się, że nie będę miała możliwości połączenia obu wydarzeń. W tym momencie ogromnymi brawami można nagrodzić mnie i moich towarzyszy, którzy pomimo, że poprzedniego dnia bawili się do rana, po dwóch godzinach snu, wstali, ubrali się i ruszyli wraz ze mną w kierunku Poznania.

O prezentach rozwodzić się nie będę, bo każdy wywołał ogromny uśmiech na twarzy i choć zawsze wiedziałam, że moi znajomi wykazują się ogromną kreatywnością, w tym roku przeszli samych siebie i niesamowicie mnie zaskoczyli. Jedyne o czym ze względu na wstawione wyżej zdjęcie, to na instagramie i mnóstwo pytań muszę wspomnieć, to tort wyglądający jak mój aparat. Nie jest kupiony, zrobił go Adaś i tak, jest jadalny :)

 Na miejscu byliśmy już lekko po godzinie 11, dzięki czemu zdążyliśmy zjeść coś na szybko (a przynajmniej niektórzy z nas). Nasza grupa wsparcia rozdzieliła się na jakiś czas, a ja z Agatą korzystając z okazji przeszłyśmy się po galerii, w której miało odbyć się spotkanie. Już pół godziny przed nim spotkałyśmy kilka dziewczyn, z którymi zostałyśmy już do samego końca zlotu.

O godzinie 14 było nas już koło dwudziestu osób, w międzyczasie kilka dochodziło i odchodziło przez co niestety nie udało nam się zrobić zdjęcia ze wszystkimi. Należę do grona tych, którzy zdecydowanie wolą pisać niż mówić (chociaż ilość wypowiadanych przeze mnie słów w ciągu dnia, z pewnością przekracza dopuszczalną normę), szczególnie gdy patrzy na mnie tyle osób, jednak w tym dniu musiałam o tym zapomnieć. Chwilę po moim monologu i zapewnieniu, że nie gryzę, dziewczyny włączyły się do rozmowy na czym mi tak bardzo zależało. Nawet nie wyobrażacie sobie jak miło jest poznać osoby, z którymi masz kontakt jedynie internetowy, czytasz ich komentarze, masz świadomość, że Cię obserwują, że to są TE osoby, dzięki którym i dla których robię to co robię.

Każdy kto przyszedł na zlot udowadnia, że to co zaczyna się tutaj, w internecie, wcale się na nim nie kończy. Że za ekranem siedzą osoby, które wspierają Cię i są obecne w Twoim życiu, ale w odrobinę inny sposób. Możliwość przytulenia każdej z Was i porozmawiania… nie do opisania. Dziękuję i zapraszam do oglądania zdjęć.

Na koniec dziękuję za całą masę życzeń na facebooku, instagramie, grupie, telefonicznych (do teraz nie wiem skąd ktoś wziął numer) i po prostu wszędzie. Pierwszy post 17-latki uważam za skończony :)