Szybko, zwięźle, bo się stęskniłam za pisaniem. Tytuł posta powstał dzięki mojej koleżance z klasy, która uznała, że w warkoczu wyglądam  jak Indianka… :D
Codzienność o dziwo mnie nie przytłacza, ciągle się coś dzieje, nie da się nudzić… Próbne testy szkoda omawiać, mogło być zdecydowanie lepiej, najzabawniejsze, że poległam na zadaniach zamkniętych, otwarte poszły mi dobrze. Weekendy są lekko budujące, chociaż miniony spędziłam prawie cały w domu, w niedzielę wpadła Łucja, z którą niestety nie zdążyłyśmy iść na zdjęcia. Na pocieszenie odrobiliśmy to dzisiaj z Adamem po szkole, dzięki czemu mogłam napisać Wam ten post :)
Jakiś czas temu pisałam, że moja mama ma urodziny. Z tej okazji, przyszła do niej paczka od Marty (mojej chrzestnej) z ubraniami. Na jej nieszczęście mamy ten sam rozmiar, tak więc szary sweterek i ciepłe legginsy ze skórzanymi wstawkami, są już przywłaszczone przeze mnie :)
sweterek- villa
spodnie- villa
buty- allegro
 PRZYPOMINAM O LOSOWANIU. WYSTARCZY LUBIĆ FAN PAGE NA FACEBOOKU I BYĆ OBSERWATOREM BLOGA. 
A co słychać u moich Koteczków? :)