Zapomniała już jak się pisze? Umarła? Nie pisała prawie miesiąc… Niespodzianka, jeszcze się mnie tak szybko nie pozbędziecie! Absolutnie nie robię sobie żadnej przerwy w pisaniu, planów była masa, jedne są na etapie końcowym w realizacji, inne czekają grzecznie na swoją kolej, postaram się Was nie zawieść i jak obiecałam, cały czas się rozwijać, jednak nie zawsze wszystko idzie po mojej myśli, gdy do planów wchodzą osoby trzecie. Cierpliwość to bardzo dobra cecha, ja również staram się ją w sobie rozwijać.

Wpis dotyczący zlotu niestety musi jeszcze trochę poczekać na swoją kolej, dzisiaj natomiast przychodzę z małym usprawiedliwieniem się. Znajomym wychodzą już bokiem, rodzina jest pogrążona w jeszcze większej miłości do pewnych małych żółtych stworków niż ja. Mowa oczywiście o kultowych już MINIONKACH.

A może jednak forma terapii? Odpoczynku?

Chyba każdy z nas miał  kiedyś chociaż małą obsesję na punkcie jakieś postaci z bajek, czy to najpopularniejszej myszy na świecie, Baranka Shaun, czy jednej z setek księżniczek wykreowanych głównie przez Disneya. Minionki są wytworem Universal Pictures, zaś po raz pierwszy można je było zobaczyć w filmie „Jak ukraść księżyc„. Stworzone, by służyć największemu złoczyńcy, małe, żółte stworki z rozbrajającym śmiechem podbiją serca niemal każdego. Ja jednak poznałam je w odrobinę inny sposób, bo przez moją mamę, która zaczęła grać na telefonie w „minion rush”, którym zaraziła ją moja chrzestna. Tak więc drodzy przyjaciele i znajomi… TO WSZYSTKO ICH WINA!

A może jednak zasługa? Prawie każdy kto zna mnie trochę lepiej wie, że niemalże jedyne filmy jakie oglądam to thrillery, dramaty, psychologiczne, dramaty psychologiczne, itp… czyli idealna droga do zapadnięcia w depresję, czy w gorszym wypadku zostania seryjnym mordercą. Trzy już filmy, w którym bohaterami głównymi, czy też drugoplanowymi są Minionki to idealna odskocznia. Prosty, ale nie banalny humor, ciekawe zwroty wydarzeń, wybuchy, kradzieże i banany. Czyli prawie wszystko co w moich ulubionych gatunkach występuje w dużo lżejszej formie. No może poza bananami.

 

Plaga

Premiera Minionków w 3D niosła za sobą plagę różności przedstawiających podobizny tych małych stworków. Plakaty, ręczniki, piórniki… WSZYSTKO. Prawdziwy raj dla maniaków takich jak ja,  jak i gratka dla marketingu żerującego na rzeczach świeżych i popularnych. Mój dom tonie, jednak w tym wypadku chyba mi to nie przeszkadza. Widział ktoś na instagramie mojego balona z helem? Dla tych co nie widzieli, to wcale nie jest minionek, nie, nie… sprawdźcie! :)

Mój dom zaatakowały niemalże w całości, zaczynając od mojego pokoju, kończąc na kuchni, w której stoi mała konewka z szerokim uśmiechem i brązowym okiem. Podbite zostały również portale społecznościowe. Na facebooku oficialny profil „Minions Fans” zebrał już ponad 3,4mln polubień, zaś instagamowy „minionnation” z 394k followersów.

#Minionkikaili

Jak już wspomniałam o instagramie, nie mogłabym darować sobie napisania o powyższym hashtagu. Swoją małą obsesją udało mi się zarazić sporą część czytelniczek, przez co codziennie na snapie, instagramie czy facebooku dostaję masę wiadomości, zdjęć, informacji, które mogłyby mnie zainteresować. Przepływ informacji na najwyższym poziomie.

Jak oceniam najnowszy film z ich udziałem- Minionki 3D? Zacznę od tego, że bawiłam się świetnie, poszłam na niego z mamą, średnia wieku wahała się w okolicach lat siedmiu, a obok nas siedział chłopiec, z którego śmiechu śmiałyśmy się chyba jeszcze bardziej niż z samego filmu. Minionkowa spódniczka zrobiła  furorę wśród sześciolatek, a rodzice, których spotykałyśmy po drodze do kina, patrzyli na mnie zawistnym spojrzeniem, podczas gdy ich pociechy ciągnące ich za rękaw od bluzy pytały „mamo kupisz mi taką?”. Sam film oceniam raczej dobrze, chociaż poprzednie podobały mi się o wiele bardziej.

crop top- shein / spódniczka- shein / buty- big star / zegarek- DW / kubek- tesco

Jeszcze jedna ważna sprawa. Wspomniana wcześniej chrzestna- Marta, obchodziła wczoraj urodziny. Z tej okazji chciałam złożyć jej najserdeczniejsze życzenia, spełnienia marzeń i jak najwięcej minionkowych gadżetów, którymi sama mnie zaraziła. 

Fot. Patryk Stachowiak

Są tu jacyś minionkoholicy? A może macie obsesję na punkcie innych bajek? Czekam na Wasze odpowiedzi!