Pasja? Podążanie za modą na prowadzenie bloga? Chęć zdobycia czegoś „za darmo”?

Powodów jest wiele, pewne jest jedynie to, że w dzisiejszych czasach blogerów jest mnóstwo w porównaniu do tego kiedy zaczynałam pisać. Chociaż czy ilość blogów jest proporcjonalna do ilości blogerek (ew. blogerów)? Kim właściwie jest blogerka? 

Kupię aparat= zostaję fotografem

Tak łatwo to chyba nie działa, ale przykład można idealnie przenieść w blogosferę. Jeśli kupienie aparatu nie uczyni Cię fotografem, to czy założenie bloga sprawi, że zostaniesz blogerem? Czegoś tu chyba jednak brakuje. Zdaję sobie sprawę z tego, że dodając wpisy raz na miesiąc jak to ostatnio bywa, mogę wyjść na hipokrytkę krytykując innych, ale nie każdy zauważa, że bycie blogerką to nie jedynie dodawanie wpisów na blogu. To odpisywanie na maile, bycie w ciągłym kontakcie, instagram, na którym jestem z Wami niemal 24h na dobę, żebyście nie myśleli, że umarłam, facebook, na którym odpowiadam na Wasze wiadomości, pomagam rozwiązywać problemy, umawiam się z Wami, czy snapchat, który otworzyłam dla wszystkich, po którym możecie kontrolować nawet to gdzie można mnie w danej sekundzie spotkać.

Bycie blogerką to bycie dyspozycyjną. To poświęcanie wolnego (czasem i nie wolnego) czasu swojego i innych, co przy odrobinie szczęścia może skutkować ciekawymi propozycjami i coraz to nowymi otwierającymi się przed Tobą drzwiami.

Współprace to barter

… czyli po polsku „coś za coś”. Ja daję Ci cukierki, Ty w zamian dajesz mi żelki. Nie da się ukryć, że dzięki prowadzeniu bloga wiele osób, nawet niepełnoletnich, ma możliwość zarobku, w tym wypadku jednak na zasadzie barteru, np. firma wyśle Ci ubrania, Ty musisz zrobić zdjęcia i pokazać je innym.

Rzadko kiedy, początkujące blogerki, za współprace dostają pieniądze, bo wtedy zaczynamy zauważać, że to co robimy wcale nie jest darmowe, zaczynamy nabierać świadomości, że nasza praca jest sporo warta. Po kilku latach pracy z blogiem na poświęcony na to czas patrzy się trochę inaczej. Umiar jednak trzeba znać i nie brać wszystkiego co w ręce wpada, bo straci to sens. Tracisz ochotę na pisanie, wszystko zaczyna się robić monotonne, a pasja staje się przykrym obowiązkiem.

t-shirt- ZARA / spódniczka- sheinside / buty- nike huarache / zdjęcia: Agata Wojtkowiak, REWAL

Zainteresowanie mediów rośnie…

Nigdy nie sądziłam, że dożyję czasów, że blogerzy wejdą na salony, zaczną prowadzić programy telewizyjne, będą twarzami znanych sklepów, itd… SZOK. Oczywiście bardzo pozytywny, co nie zmienia faktu, że to co zawsze powtarzam „blogowanie nie kończy się w internecie” nabiera większego sensu.

Dobre 3 miesiące temu odezwał się do mnie znajomy z ONET.pl z propozycją nagrania materiału o mnie, jako nastoletniej blogerce. Słowo ciałem się stało i na początku czerwca zorganizowałyśmy ze Szczurkiem zlot czytelników, podczas którego towarzyszyła nam kamera i onetowski mikrofon. Pomijając to, że wyobrażałyśmy to sobie nieco inaczej, fakt, że odpowiadając na pytania patrzyłam na twarz dość wysokiego prowadzącego i moje „CHCEM” w wypowiedzi, która miała przekonać, że blogerki, wcale nie są tak głupie jak się większości wydaje… całkiem ciekawa przygoda. Popisałam się nie powiem… Zlot jednak zaliczam do udanych, spotkałyśmy nowe jak i te znane już twarze, a stała ekipa wyjazdowa sprawiła, że chwilowy stres odszedł w zapomnienie za co bardzo dziękuję.

kimono- sheinside / t-shirt- H&M / spodnie- sheinside / buty- nike huarache 

„-Kaila Ty fejmie”

Gorszego zdania o sobie usłyszeć się nie da. Wykorzystywane jest przeciwko mnie tylko w żartach, albo w wypadku, gdy ktoś bardzo chciałby mnie zirytować. Pomijając już to straszne spolszczenie i to, że do gwiazdy to mi daleko, nie da się ukryć, że rówieśnicy bywają gorszymi krytykami niż starsi czytelnicy.

Robiąc coś w internecie, trzeba się liczyć z krytyką, najczęściej od osób z najbliższego otoczenia. Ciężko zliczyć ludzi, którzy odwrócili się ode mnie głównie ze względu na to, że prowadzę bloga, jeszcze ciężej zliczyć tych, którzy przypomnieli sobie o mnie gdy zaczęłam coś w związku z nim osiągać.

Największy skarb blogera to…

…Czytelnicy. Pisząc od dłuższego czasu na każdej stronie pojawia się grono odbiorców. Czytelnicy to zdecydowanie największa nagroda za wykonywaną tu pracę. Możliwość spotkania się z osobami, które codziennie udzielają się na wszelkich portalach ze mną związanych jest ekscytująca dla obu stron. Jeśli ktoś mi powie, że nie warto robić tego co właśnie robię, powinien pojechać na jakikolwiek zlot i zobaczyć na żywo wszystkie wylane łzy szczęścia. To uczucie nie do opisania.

Wielokrotnie wypowiedziane „ten wpis bardzo mi pomógł”, czy „zmieniasz moje podejście do życia” uświadamia jak wielką moc posiadasz. Jeśli po tak szczerze wypowiedzianych słowach, ktoś potrafi mi zarzucić, że pewnie jest, że chociaż na ten moment jestem autorytetem dla wielu nastolatek, za kilka lat zostanę zapomniana… Ykhym.. Skoro zegar nadal tyka, a ja jestem tu już od 2012 to chyba powinnam zacząć się pakować.

Za to, że po tylu latach nadal nie muszę się pakować… DZIĘKUJĘ! :)