Wszystko co mam zawdzięczam swojej ciężkiej pracy.

Inni ludzie? Nie są mi potrzebni, daję sobie radę sama. Moje sukcesy, to jedynie wynik czasu i poświęcenia, które włożyłam w osiągnięcie postawionego celu. Nikt mi nie pomagał…

Są to słowa, które słyszałam niejednokrotnie. Poruszyły mnie jednak  w wywiadzie, który ostatnio obejrzałam. Z kim? Nazwisko nie jest zbyt istotne, istotne natomiast jest to, że osoba ta jest aktualnie bardzo rozpoznawalną postacią. Prościej mówiąc- udało się jej coś osiągnąć. Te słowa skłoniły mnie do myślenia <brawa> nad tym, ile w tej informacji prawdy. Czy faktycznie te wszystkie sukcesy są wynikiem indywidualnej pracy?

 

Teoretycznie, nie mi to oceniać, jego sprawa, jego kredki…. ale, że wolność słowa i konstruktywna krytyka prowadzi do zmieniania opinii publicznej, a raczej poszerzania pola widzenia, co za tym idzie wyrobienia swojej opinii na pewne tematy, chętnie to zrobię.

Zacznę od tego, że nigdy nie zrozumiem jak można wypowiedzieć, z ręką na sercu, zdanie zawarte w tytule dzisiejszego wpisu. Obserwując proces „wzbijania się na szczyt” czy też zwyczajnego rozwijania się, można przeoczyć wszystkie osoby „poboczne”, które wbrew pozorom odgrywają bardzo ważną rolę. Z własnego doświadczenia wiem, że często te małe, pozornie niewiele znaczące osoby, czy wydarzenia, dają początek wielkim. Nie chcąc oceniać sytuacji na przykładzie obcych mi ludzi, zrobię to na skromnym, ale własnym.

Dwa lata temu, gdy zaczynałam pisać bloga, byłam bardzo niepewna tego jak to się dalej potoczy, wiedziałam jednak, że chcę działać i rozwijać się w tym kierunku. Na początku udostępniałam go tylko swoim znajomym. Pewnego dnia jeden z nich udostępnił go na swoim prywatnym profilu, o co nawet nie prosiłam. Nie zauważyło go wiele osób, dało mi to jednak impuls do pokazania siebie szerszej publiczności. Za każdym razem udostępniony link ktoś polubił. Z czasem, polubień postów przybywało, pierwsze przyciągały kolejne i niczym domino zaczęło przybywać mi osób obserwujących. Wynika z tego, że często nie mamy nawet wpływu na pomoc osób trzecich.

 

 

Fakt, patrząc z boku i porównując mnie do innych, zbyt wiele nie osiągnęłam. Jednak porównywanie się do innych to ogromna wada dzisiejszych czasów. Nie warto tego robić, bo sprawia to, że zaniżamy swoje postępy, bo przecież zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas.

Nie dobiłam 100 tysięcy polubień na facebooku. Pod moim domem nie stoi tłum fanów, a przechodząc przez ulicę ludzie nie wskazują na mnie palcem mówiąc: Patrzcie, to Kaila! Osiągnęłam znacznie więcej. Poznałam wiele cudownych ludzi, którzy zmienili moje życie. Zatrzymałam tu osoby, które według wieku, można by podzielić na trzy pokolenia. Aktywność moich czytelników już dawno wyszła poza sferę internetową, co przejawia się paczkami, listami, czy nawet (nie)zwyczajnym zaczepieniem na ulicy, rozpoznaniem… docenieniem. I co taka mała na tle tych wszystkich ważnych i wielkich osób Kaila może uczynić? Na większym obszarze pewnie nic. Dla mnie jednak każdy pojedynczy uśmiech czy słowo DZIĘKUJĘ, często nawet niewypowiedziane jest na wagę złota.

Zapewne każdy już słyszał o efekcie motyla. Teraz rozważmy go na tym przykładzie. Co gdyby z mojej historii wymazać zupełnie to udostępnienie mojego bloga przez przyjaciela? To przecież tylko kopiuj, wklej, opublikuj. Nic więcej. Mało znaczący szczegół. Możemy tylko gdybać, ale prawdopodobnie w tym momencie nie czytalibyście tego bloga, bo byście się o nim nie dowiedzieli. Pisząc już ogólniej. Każda osoba, z którą rozmawiamy wywiera na nas jakiś wpływ. Może pozmieniać coś w naszym myśleniu, co także przyczyni się do kolejnych działań, które w przyszłości podejmiemy. Wniosek? Także przyczynia się do naszych sukcesów.

 kardigan- stradivarius / t-shirt, spódniczka, buty- h&m / koronkowa bransoletka- BOSCO design

Odchodząc od tematu, chciałam Was poinformować o dwóch sprawach

1. Jeśli ktoś obserwuje mnie na instagramie- zmieniłam jego nazwę, tak by na większości portali mieć jednolitą.

instagram.com/kailakarolina  

Warto obserwować jeśli chcecie być na bieżąco. Codziennie lub też co drugi dzień publikuję zdjęcia, których zwykle nie umieszczam nigdzie więcej.

2. BIORĘ UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2014. Zgłoszenie wysłałam dopiero dzisiaj, tak więc do jutra muszę czekać na jego weryfikację. Jutro (3.02.15) o godzinie 15 rozpocznie się etap II czyli głosowanie sms-owe, które potrwa tydzień tj. do 10.02.2015 r. do godziny 12. Tu ogromna prośba do Was, jeśli macie taką możliwość i chcecie mnie wesprzeć, zaglądajcie jutro na facebooka, gdzie podam kod umożliwiający głosowanie na mnie (maksymalnie w środę na bocznym pasku bloga pojawi się odnośnik do konkursu, gdzie także znajdziecie mój kod) Koszt sms’a to 1,23 zł (1zł + VAT). —>Dokładny regulamin głosowania sms <— Z jednego numeru na danego bloga można zagłosować tylko raz, jednak głosy można oddawać również na inne blogi.

Po 10 blogów z każdej kategorii, które otrzyma największa ilość głosów przechodzi do kolejnego etapu. Oddając głos na mnie, dajecie mi ogromną szansę. Dziękuję za wytrwanie do końca, widzimy się na facebooku!

 


 

EDIT:

By przejść do kolejnego etapu potrzebuję Waszych głosów! Chcesz zagłosować ? Wyślij SMS o treści B11661 na numer 7122

Każdy głos wiele dla mnie znaczy, a dochód z sms-ów przekazany zostaje na fundację Dzieci Niczyje, która pomaga dzieciom doświadczającym przemocy. Uciekł nam jeden dzień głosowania, ale wierzę, że damy radę go nadrobić.

Dodatkowo:

Moja bardzo dobra koleżanka Julka również bierze udział w konkursie w kategorii Blogi Nastolatków. Jest cudowną osobą i zasługuje na jak najwyższą pozycję  w rankingu,  z tego powodu każdy głos się liczy. Koszt sms-a taki sam, cel ten sam, kod do głosowania inny:

Chcesz zagłosować na Julkę? Wyślij SMS o treści D11644 na numer 7122