Testy już za mną…
ostatniego dnia, według mojej mamy, przypominałam dziewczynę z filmu pt. „Obietnica” (na którym zresztą jakiś czas temu byłam i szczerze wolałabym nie być z nią kojarzona, chociaż film uważam za naprawdę bardzo dobry, chociaż słyszałam wiele negatywnych komentarzy na jego temat).  Wracając, jednocześnie kończąc na jakiś czas temat testów, myślę, że nie poszły mi one źle, podczas sprawdzania odpowiedzi, zdałam sobie sprawę z tego, że każde źródło podaje inne, więc przestałam się tym w jakikolwiek sposób przejmować. Obecnie pracuję na jak najlepsze oceny na koniec.
Odpoczynek po testach? Zabawne..
Mam wrażenie, że nie zmieniło się zupełnie nic, wciąż z niczym się nie wyrabiam, nadal jestem zmęczona, na bieżąco wynajdują się sprawy, którymi można się przejmować. To już się chyba nie zmieni.
Takiego pocieszającego smsa dostałam tuż przed pójściem do sali, na której odbywały się testy. Motywacja świetna.
Mam nadzieję, że trzecioklasiści poradzili sobie świetnie, a reszta wypoczęła po świętach i wracają z nowym zapałem do pracy.
Myślę, że powoli będę mogła wrócić do systematycznego pisania, bo tematów mam dla Was mnóstwo, z czasem i możliwościami wykonania ich, już trochę gorzej.  W piątek bardzo ważna uroczystość, jednak co to będzie, zostanie póki co tajemnicą.
A jeśli macie sprawdzone przepisy na czekoladki i chcielibyście zobaczyć moje zmagania kulinarne, piszcie w komentarzach, na facebooku lub mailu! : )