Skąd blogerki czerpią inspirację do pisania postów? Ze szkolnych lektur! Niespodzianka, przydadzą się nie tylko na maturze. O ile w gimnazjum jedyną, którą pokochałam był Mały Książę, którego zresztą poznałam, gdy jeszcze sama nie potrafiłam czytać, o tyle w liceum, przez omawianie każdej bardzo wnikliwie i wyciąganie z nich ukrytych wątków, polubiłam niemal każdą, z dotychczas przeczytanych. Moralności P. Dulskiej miałam okazję zobaczyć na deskach gorzowskiego teatru, przez co łatwiej mogłam zobrazować sobie panującą w dramacie atmosferę.

Ale nie o lekturach, książkach czy spektaklach dziś mowa, bo kto by chciał słuchać o szkole po szkole? No raczej nikt. Dziś o wiele bardziej istotny temat, mianowicie MORALNOŚĆ. Zacznijmy od tego co to w ogóle jest. Nie ma jednoznacznej definicji, dlatego po pozbieraniu tych słownikowych wysnułam jedną, możliwie najprostszą:

Moralność- zakres poglądów i zachowań uważanych za właściwe

Czy trzeba żyć moralnie? Trzeba i to jest rzeczą oczywistą. Nieoczywiste jest jednak to, co to znaczy żyć moralnie czy też gdzie wypisane jest jak mamy żyć, żeby żyć moralnie, a jeśli już takowy spis zasad znajdziemy, jak przełożyć je na prawdziwe życie? Każdy rozumie to określenie na swój sposób, dlatego też przestrzeganie zasad moralności, różni się u każdego. To przecież tylko zbiór zachowań UWAŻANYCH za właściwe, nie zawsze trafnie.

Człowiek moralny jest:

Dobry, czysty, pokorny i prawdomówny. Tylko jak przestrzegać zasad, które każdy tłumaczy w inny sposób? Według mnie, zanim podejmiemy decyzję o zrobieniu czegoś (lub też rezygnacji z czegoś), zastanówmy się czy nie zrobimy tym krzywdy drugiej osobie. Ktoś mógłby powiedzieć: „Żyj zgodnie z zasadami Biblii”, ale jak wiadomo, w dzisiejszych czasach, gdzie co drugi uważa się za ateistę, albo po prostu nie wierzy w nauki Kościoła i samą Biblię, zaśmieje się prosto w twarz i nadal będzie robił co będzie chciał.

Jak można mówić o życiu moralnym w erze hejterów, przemocy i innych otaczających nas okropności? Czasem sami musimy zapytać siebie co jest odpowiednie, a co nie. Wstawianie nagich czy półnagich zdjęć na portale społecznościowe? To już sprawa indywidualna, ale wiadomo z jakim odbiorem trzeba się liczyć. O tym jak łatwo można kogoś błędnie ocenić, za chwilę, najpierw jednak, dlaczego w ogóle wspomniałam o Pani Dulskiej?

 

Nie bądź Dulską… bądź człowiekiem!

Co ma Pani Dulska do tej całej moralności? Poza tytułem książki oczywiście… Aniela Dulska- główna bohaterka, to w zasadzie odbicie nas samych, w dość podkolorowanej postaci. Żeby się o tym przekonać, krótki opis wizerunku:

Po bogatej mieszczance, właścicielce kamienicy, można by spodziewać się pięknych, zdobnych sukni, zadbania… tej postaci ewidentnie do tego daleko. Aniela wolała nosić ubrania „niepierwszej świeżości” i stare. Przerabiała rzeczy, byle tylko nie kupić nowych- bo po co wydawać na to pieniądze. Nic nie mogło się zmarnować, co odczuwała również jej rodzina- wyliczanie dziennie jednego cygara dla męża, dawanie wyliczonej ilości pieniędzy na kawę i ciastko w kawiarni, czy też wykupywanie w autobusie biletów dziecięcych dla swoich nastoletnich córek, żeby zapłacić za nie mniej. Wychodzi tu jej oszczędność, przez większość raczej nazwana skąpstwem i pazernością.

Nie była osobą wybitnie inteligentną, chociaż za taką się uważała. Wiedziała co najlepsze dla niej i dla swojej rodziny (a przynajmniej tak jej się wydawało). Używała słów, których sama nie rozumiała, przez co często je przekręcała. Zasady, które wyznawała, opierały się na stereotypach i powtarzalności.

Kolejną jej cechą jest krętactwo, zakłamanie, które ujawniają się chodzeniem po trupach, byle tylko osiągnąć swój cel jak najniższym kosztem. Jest też typową hipokrytką. Twierdzi, że moralność jest pierwszorzędna, a świadomie pozwala na romans swojego syna ze służącą, byle tylko zatrzymać go na noc w domu.

Odpowiedzcie sobie na pytania: Ile razy wykazywaliście się przesadnym skąpstwem? Ile razy kierowaliście się stereotypami czy używaliście słów, których nie znacie znaczenia? Ile razy zatajaliście coś, żeby wszystko poszło po Waszej myśli? Czy odpowiedź nie brzmi „przynajmniej raz”…?

 Internet przelany na życie

Jak wcześniej wspomniałam, ludzie szukają sensacji we wszystkim, a internet to idealne do tego źródło. Doszukiwanie się w byle czym spisków, dopowiadanie sobie nieprawdziwych wątków, tworzenie i powtarzanie plotek. Najciekawszych rzeczy o sobie dowiadujemy się od innych, często przypadkiem. Z życia wzięte:

 Dawno, dawno temu, wysłałam mamie filmik z obozu tanecznego, tak o żeby pokazać jak mi idzie, upewnić ją, że żyję i nic mi jeszcze nie jest… Ci, którzy trochę się już orientują wiedzą, że tańczę dancehall, co większości kojarzy się oczywiście tylko z jednym, ale tej kwestii poruszać nie będę, przynajmniej nie w tym poście. Wysłany przeze mnie filmik, mama wstawiła na swojego facebooka. Poszła fala komentarzy ze strony znajomych mamy, jak to zwykle bywa, o tym jak to dzieci szybko rosną, jaka zdolna córka itd… Początkowo trochę niezręczna sytuacja, z drugiej strony, czemu nie? Niech wstawia. Jest ze mnie dumna.

Filmik trafił również do moich znajomych, jak się później okazało, pokazany został kolejnym i kolejnym, przez co ludzie, którzy kompletnie mnie nie znają, wysnuli już sobie opinię na mój temat. Z tego miejsca gratuluję wszystkim pomysłowości, bo ilu wersji się nasłuchałam to można by napisać książkę, najzabawniejsze z nich brzmiały mniej więcej „pewnie poprosiła mamę żeby wstawiła ten filmik, bo sama się wstydziła, a chciała pokazać jak kręci d..ą” . Z czasem, doszły mnie słuchy, że nagranie było również kopiowane i ściągane, ale to już nie miało większego znaczenia, a stało się motywacją do dalszego rozwoju w tej dziedzinie. To tylko dowodzi jak nasze społeczeństwo jest wciąż ograniczone i nie dopuszcza do siebie niczego nowego, ale też jak próbujemy pokazać kogoś z tej najgorszej strony, doszukując się w nim czegoś czego nie ma. Jakbyśmy nie zauważali tego, że często Ci, którzy mają najwięcej do powiedzenia na temat życia innych, mają najwięcej za uszami.

ramoneska- shein / sukienka- mohito / buty- born2beshoes / zegarek- DW

Pogoń za dobrą opinią prowadzi do klęski osobowości.

Chcąc być idealnym pod każdym względem, w oczach innych ludzi, zatracamy prawdziwych siebie. Jak łatwo przełożyć się to może, na zniszczenie życia komuś, by nie popsuć sobie opinii? Bardzo łatwo. Zrobić coś i powiedzieć „to nie ja” wskazując na osobę niewinną. Jeśli mamy odwagę zrobić coś złego, czy niewłaściwego, miejmy odwagę się do tego przyznać. Łatwo zaplątać się we własnych wyobrażeniach tego co jest dobre, nie zauważając niczego poza naszymi, wyimaginowanymi postawami.

Umoralnianie innych i naprawianie społeczeństwa, zawsze zaczynajmy od samych siebie.


Dziękuję za komentarze na instagramie z pomysłami na wpisy, jakie chcielibyście przeczytać. Planuję zrobić w przyszłości trochę obszerniejszy post dot. mojej historii z tańcem, może dołączę do tego jakiś filmik? Czas pokaże, pomysłów cała masa, gorzej ze znalezieniem czasu na realizację wszystkich. Mam nadzieję, że wszystko u Was dobrze, natomiast, jeśli chcecie być na bieżąco z tym co słychać u mnie zapraszam na instagrama, na którym jestem niemal 24h na dobę, snapchata (kailakarolina) oraz facebooka, na którym odpisuję na wszelkie wiadomości.

Po raz kolejny po dłuższej przerwie, dziękuję za zdjęcia Natalii Lis.