Wszystko zaczęło się od bardzo spontanicznej rozmowy z Adamem wczoraj około godziny 22…
-Jest misja, jedziesz ze mną, bratem i dziewczyną brata nad morze?
- No okej, gdzie?
- Nie wiem, nad morze
 Z tego powodu już o godzinie szóstej byłam na nogach. Nieprzytomna weszłam do samochodu, w którym wesoła ekipa już na mnie czekała. Od rana basy, głośna muzyka, pozytywni ludzie, no w takich warunkach to ja mogę jechać wszędzie. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy gdzie jedziemy, wszystko było bardzo spontaniczne. Wyszło na to, że zasnęłam ,,na 5 minut” i obudziłam się w Pobierowie.
Pogoda średnio dopisała, ale czego można się spodziewać po końcówce sierpnia. Jak na ten czas, było nieźle, oczywiście pierwsze co, ruszamy na plażę, rozbieramy się, wskakujemy do wody i …jeszcze szybciej z niej wychodzimy.  Później sporo czasu chodziliśmy po mieście, zjedliśmy frytki, bo Adam tak samo jak ja nie przepada za rybami (kierujemy się zasadą, swój swojego nie zje, bo obydwoje jesteśmy zodiakalnymi rybami :D ), a na deser pyszne gofry z bitą śmietaną i owocami. Gdy uznaliśmy, że byliśmy już wszędzie, wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Rewala. Świetnie się bawiłam, zrobiłam trochę zdjęć, więc mam Wam teraz co pokazać :)
A Wy jak wykorzystujecie ostatnie dni wakacji?