Kontynuując relację z obozu, na którym byłam, przyszedł czas na Paryż!
 5 lipca, po genialnie spędzonym dniu w parku rozrywki zwiedzaliśmy Paryż. Z rana wymeldowaliśmy się z hotelu (spędziliśmy tam jedną noc, po powrocie z Disneylandu). Całą grupą udaliśmy się w kierunku metra, którym przemieszczaliśmy się cały dzień, bo Paryż jest tak ogromny, że nie da się inaczej dojść z punktu A do B. Zakochałam się w tych ślicznych uliczkach, starych domach, które często mijaliśmy, kamienicach, po prostu wszystkim. Nie umiem tego opisać, może to ta magia Paryża, o której wszyscy mówią? 
Odwiedziliśmy także muzeum perfum Fragonard, w którym oprowadzała nas bardzo miła pani, mogliśmy obejrzeć jak kiedyś wyglądały flakoniki, oraz z czego perfumy były robione. Na koniec weszliśmy do drogerii, w której można było kupić prawdziwe perfumy, bez marek, za które często płacimy więcej niż za to co jest w środku.
 Ciekawym widokiem byli także ludzie, ponieważ można było zauważyć wiele subkultur, stylów oraz jeżdżący na rowerach… w garniturach :) 

 
Widok z Wieży Eiffla

Wycieczka jak najbardziej udana, wieża Eiffla zobaczona, weszłam na około 700 schodów, bo nie chciało nam się czekać na windę…Niesamowity był widok poprzyczepianych na wierzy kłódek z imionami i datami, coś cudownego. Mam nadzieję, że kiedyś tam wrócę! 
A już niedługo post o gorącej Hiszpanii! :)