Zakopane, czyli w moim odczuciu piękne miasto tonące w reklamach.

Było to pierwsze co rzuciło się w oczy po przyjeździe. Wycieczka klasowa, o której wspominałam jakiś czas temu zaczęła się zwiedzaniem byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz- Birkenau, ten jednak dość trudny temat, postaram się poruszyć za jakiś czas.

Wracając do Zakopanego… Tak, zdecydowanie chciałabym tam wrócić. Swoją wędrówkę zaczęliśmy długim spacerem z Kuźnic do schroniska górskiego- Murowańca. Już wtedy przekonaliśmy się, że nie będzie to wyjazd wypoczynkowy,  do domu nie wrócimy wypoczęci, a wręcz przeciwnie zmęczeni, może szczuplejsi (?), ale z pewnością szczęśliwi. Nie, nie z powrotu do domu, a z przeżycia tak udanego wyjazdu.

Duże, drewniane chaty, niezliczone ilości baranków, a dookoła rozciągające się w oddali cudowne, majestatyczne Tatry. Cały urok psuły niestety wspomniane wcześniej reklamy, które są niemalże na każdym płocie, budynku, WSZĘDZIE. Myślę, że ograniczenie ich ilości znaczenie wpłynęłoby na wygląd miasta, ale jest to jedynie moja subiektywna opinia.

blogerka zakopane kaila

O tym jak góry mogą nas zaskoczyć uświadomieni zostaliśmy już przy kolacji dzień wcześniej, szczerze mówiąc nie przejęłam się tym zbytnio, bo przecież mamy koniec maja, słońce praży, ptaki śpiewają, wiosna pełną parą, a ktoś próbuje mi wmówić, że w każdej chwili może napadać śniegu po kolana. Tak też się jednak stało, o ile kolana pozostały suche, w butach innych niż mocne, ciężkie trapery usiadłabym na pierwszej z brzegu skale i dalej nie poszła.

Chociaż ubiegłe święta obyły się niestety bez śniegu i przypominały bardziej Wielkanocne niż Bożonarodzeniowe, Tatry uratowały sytuację i udowodniły, że jeszcze go w tych chmurach trochę zostało. Opatulona w dwie bluzy swoje i jedną kolegi z klasy mróz przestał być mi groźny. Przeszkodą stały się jedynie moje zdolności, mianowicie kompletny brak równowagi oraz machanie rękoma jak opętana, licząc, że  pomoże mi to jakkolwiek w utrzymaniu się w pionie. Tu po raz kolejny, niezastąpieni koledzy uratowali sytuację, pomagając mi przy schodzeniu ze śliskich zboczy, za co bardzo w tym momencie dziękuję.

Pokonując słabości

Idąc z wybraną grupą najwytrwalszych w kierunku Morskiego Oka, które swoją drogą zawsze chciałam zobaczyć, okazało się, że wszystkie możliwe do przejścia drogi zostały zalane. Przewodnik Tatrzański, pan Marek Marzec widząc nasz zapal i ogromne chęci, próbował znaleźć inną opcję. Z bólem serca wróciliśmy do schroniska, a ja jednak uznaję to jedynie za kolejny powód żeby tam wrócić i dokończyć wędrówkę. Wyjazd ten okazał się być także idealnym sposobem na pokonanie drzemiących w nas słabości. Czasem ujawniających się w najmniej odpowiednim momencie.

Walka z klaustrofobią podczas przemierzania wąskich, niskich i mokrych ścian jaskini, pokonywanie zmęczenia wynikającego z przejścia około 20km i mnóstwo innych przeciwności, nie zniechęciło do dalszego przemierzania gór. Z ręką na sercu, nigdy nie spodziewałam się, że chodzenie po górach może spodobać mi się do tego stopnia, że po przemierzeniu w ciągu dwóch dni około 40km, będę czuła niedosyt. To uczucie, gdy znajdujesz się na wysokości około 1400 m n.p.m. i patrzysz na świat z perspektywy chmur… To jak bycie między niebem, a ziemią.

zakopane

zakopane

Tuż przed powrotem zahaczyliśmy o Kraków, w którym obkupiłam się w przepyszne obwarzanki, zwiedzałam Wawel oraz cieszyłam się ostatnim na chwilę obecną czasem wolnym, bo zaraz po powrocie czekał mnie obładowany w testy i poprawy tydzień. Cały wyjazd mogliście obserwować na snapchacie: kailakarolina, instagramie oraz facebooku. Poniżej mały kolaż złożony ze zdjęć z telefonu.

 

A co Wy sądzicie o wycieczkach w Góry? Czekam na Wasze opinie! 


 

Parę aktualnych informacji…

W sobotę 13 czerwca odbył się kolejny (czwarty już) zlot czytelników moich i Szczurka w Poznaniu. Kręcony był w tym czasie pewien ciekawy materiał, mianowicie wywiad dla Onet.pl. Wszystkiego dowiecie się w przyszłym tygodniu, wtedy też zobaczycie jak przebiegło spotkanie, możliwe, że pojawi się również małe losowanie na osłodę końca roku szkolnego.

ramoneska:  klik / sukienka: vila (Stara Szafa) / koszula: Marc O’Polo/ buty: nike huarache / torebka: h&m