Szmat czasu nie pojawiały się posty urodowe, więc z okazji ostatniej wizyty u fryzjera, podczas której trochę się nasłuchałam o tym jak nieodpowiedzialna jestem i jak za włosy powinnam się wziąć postanowiłam podzielić się kilkoma radami, jak nie zniszczyć swoich, tak jak to zrobiłam z moimi. Niezainteresowanych tematyką włosową, zapraszam na koniec postu, ponieważ przygotowałam małą niespodziankę dla czytelników bloga.

Prosta droga do zostania łysą.

Prawdopodobnie, gdybym zwlekała z wizytą u fryzjera kila miesięcy dłużej, nie miałabym czego ratować, bo przez brutalne obchodzenie się z moimi złotymi, długimi włosami przy czesaniu, ściąganiu gumek, czy też zwykłym myciu, traciłam je garściami, z których spokojnie w ciągu kilku miesięcy, można by zrobić perukę. Tym sposobem środek moich włosów jest prawie o połowę krótszy od tych po bokach, czego normalnie nie zauważa się, przez zasłaniające środek boki…  Oto 4 złote zasady do zapamiętania i przestrzegania:

  • ZAWSZE rozczesuj włosy zaczynając od dołu! Spędzisz mniej czasu na wyciąganiu ich ze szczotki, rozczeszesz je szybciej i nie popadniesz za szybko w nerwicę przez męczenie się z kudłami.
  • Prostownicy mówimy NIE, może nie takie stanowcze, bo wiadomo, że niektórzy nie potrafią bez niej żyć, ale pogrąża tylko przesuszone już po zimie włosy. Daj im odpocząć. Należę do grona szczęśliwców, bo moje włosy po umyciu prostują się same i nie trzeba nic z nimi robić, ale mówienie „NIE” tyczy się również lokówek i ukochanych przeze mnie suszarek.
  • NAWILŻAJ włosy. Czy to sposobami naturalnymi, np. trzymaniem włosów w oleju co poradziła mi fryzjerka, czy specjalnymi włosami. Naturalnymi jeszcze nie próbowałam, ale o kilku odżywkach wypowiem się za chwilkę.
  • Spinaj w słoneczne dni. Jak wiadomo- w grupie siła, a słońce korzystnie na włosy nie działa, szczególnie upodobało sobie końcówki.

 

Maska, nie do twarzy

Na krótką, ale konkretną recenzję wybrałam 3 odżywki. Jedną, której tutaj nie ma (a bardzo polecam) pokazywałam w starym już filmiku na youtube, w którym odpowiadałam na pytania dotyczące włosów <kliknij żeby zobaczyć kailę nie umiejącą gadać do kamery>. Używam tylko dwóch typów odżywek: maskek po myciu włosów do spłukania i jedwabiu, najczęściej w tych malutkich buteleczkach do końcówek, bez spłukiwania.

Na początek mały pojedynek między dwoma maskami: garnier fructis głęboko odżywcza maska vs. B.app Kuracja keratynowa

 

garnier fructis

B.app
cena Około 16zł Około 30zł
ilość 300ml 500ml
zapach 9/10 3/10
Spełnianie oczekiwań

9/10

7/10

 

W tym pojedynku zdecydowanie wygrywa u mnie maska garniera, nie ze względu na niższą cenę, a na zdecydowanie przyjemniejszy zapach. Maska B.app, mimo że jest bardzo wydajna, dobrze odżywia i pozostawia włosy miłe w dotyku, ma strasznie drażniący zapach i po każdym jej użyciu miałam ochotę umyć włosy ponownie. W przeciwieństwie do niej- garnier pachnie delikatnie, pozostawiając piękny zapach na przez długi czas.

Małe ale…

…niezawodne. Jak wcześniej wspomniałam drugi rodzaj odżywek, które stosuję to jedwabie do końcówek. Dzisiaj pokażę dosyć nowy na rynku produkt Kardashian Beauty Black Seed Dry Oil. Kolejne cudo produkcji Farouk Systems, niemal nieróżniące się od całej reszty, której używam od dobrych kilku lat, a w wydaniach większych widziałam w dobrych salonach fryzjerskich. Produkty warte polecenie. Odżywka bez spłukiwania, olejek z czarnuszki pospolitej.

Sposób użycia: Prościej być nie może, aplikujemy kroplę na dłonie i wmasowujemy w mokre lub suche włosy. Ja zwykle chwilę ogrzewam olejek w rękach i wmasowuję w mokre włosy. Zostawiam do wyschnięcia na noc i budzę się z odżywionymi i mięciutkimi włosami. Kurację powtarzam zwykle raz w tygodniu.

15ml produktu starcza mi mniej więcej na 6 kuracji, więc za kwotę około 8zł wydaje mi się, że warto. Zainteresowanych odsyłam na stronę: ambasadapiekna.com wraz z kodem zniżkowym 35% : KARD35 

 

 

Tajemniczy Towarzysz

To co można znaleźć w mojej torebce, czy plecaku zawsze to szczotka do włosów. Jako, że stara służyła mi już od ponad roku, kupiłam ostatnio nową, w której zakochałam się równie mono jak w pierwszej. Małe, wyglądem przypominające szczotkę dla psa i nie wyrywające włosów cudo. Znane już na całym świecie szczotki do włosów Tangle Teezer, podbiły serca wielu osób. Nie będę się długo rozpisywać, ponieważ robiłam to w jednym ze starych postów <o w tym> a różnicy dużej nie widzę, poza tym, że wcześniej kupiłam TT w kompakcie (który i tak po jakimś czasie zgubiłam…).  Szczotka, z której nie potrafię rezygnować.

 

MAM COŚ DLA WAS

By umilić Wam ten trudny początek roku proponuję mały konkurs ze wspaniałą nagrodą do wygrania. Szczegóły na facebooku (link na dole), a tymczasem przedstawiam nagrodę.

Prześliczna mucha prosto od Manufaktury Much. Rodzinna firma, ojca i syna, projektująca przepiękne, ręcznie robione i idealnie dopracowane, muchy na każdą okazję. Koniec ze standardowym myśleniem, że muchy to dodatek jedynie dla mężczyzn, jedynie na specjalne okazje. Eleganckim można być na co dzień! Do wygrania, wybrana przez Was muszka ze strony manufakturamuch.pl!

 

LINK DO KONKURSU: 

www.facebook.com/kaillaaa