Już nie mogłam się doczekać tego momentu- znowu jestem w stanie pisać. Przepraszam, że nie było mnie ponad tydzień, ale nie ode mnie to zależało. Nieźle się rozchorowałam i ciągle spałam, wciąż jeszcze nie do końca jest ze mną dobrze, ale teraz przynajmniej mogę siedzieć. 
Drugiego lutego przyszli do mnie Dawid z Adasiem, kręciliśmy odpowiedzi. Spokojnie mogę stwierdzić, że krąży nad nimi jakieś fatum. Po tym jak wyszli, usiadłam wygodnie przy komputerze w celu cięcia nagranego filmiku. Dostałam zawału gdy zobaczyłam, że filmu nie ma NIGDZIE. Ja się pytam jak to jest możliwe? Żeby bez usuwania, tak po prostu znikł? Jak o tym myślę to robi mi się słabo. 
Do szkoły idę dopiero we wtorek, do końca tygodnia zrobię ten filmik sama, nie wiem jak, tracę do tego cierpliwość, ale jak coś obiecuję to tego dotrzymam :)

Na pocieszenie (dosłownie), całkowicie naturalna, chora i… w WARKOCZACH.

Lecę nadrabiać zaległości blogowe ;)