Wielkimi krokami się do nas zbliża, u niektórych już spadł śnieg (co mnie osobiście przeraża), dzisiaj po obudzeniu się uświadomiłam sobie, że jest -6 stopni. Jak to? Przecież jeszcze nie tak dawno temu była jesień, dopiero co spadły liście z drzew i dosłownie z dnia na dzień, przepiękne złoto-miedziane drzewa zamieniły się w szare, smutne, zimne, przymrożone patyki. Ciężko mi znaleźć pozytywne strony takiej pogody, bo ani to śniegu nie ma żeby się z niego choć trochę pocieszyć, ani wolnych dni… NIC. Idąc do szkoły zauważałam tylko jak co niektórzy, niemal tanecznym krokiem (chociaż raczej przypominało to jakiś film przyrodniczy o pingwinkach) zmierzali w pośpiechu do swoich miejsc pracy, czy też szkół. Calutka jezdnia pokryta lodem… Nawet święta i moje urodziny (w lutym, też niestety ta nieszczęsna pora roku) nie sprawiają, że jakoś specjalnie lubię zimę. Najchętniej, gdyby była taka możliwość zapadłabym w sen zimowy, obudziła się wiosną, chociaż z drugiej strony.. zmarnować tyle czasu na spanie?…

Na dwóch pierwszych zdjęciach widok z mojego okna,
trzecie widok z okna szkolnego, czwarte zaś przepiękną, wykonaną przeze mnie (wcale nie w pięć minut przed wyjściem do szkoły) kartkę na świąteczną licytację szkolną! :)
 
A jak tam Wasze nastawienie do zimy? Jak zdążyliście zauważyć moje beznadziejne…
 
…………………………………………………
Mała zmiana, dziś 4 grudnia, z tej okazji najserdeczniejsze życzenia lecą w kierunku mojej najcudowniejszej na świecie mamy, która ma dzisiaj urodziny i imieniny. ♥
Pozdrawiam też Asię, która również ma dzisiaj urodziny, a facebook o tym nie wie :)